|
later
dejavoo
i znowu dejavoo...
nawet nie wiem od czego zaczac.
chyba pujde teraz spac, a jutro tu wroce i zaczne od poczatku.
moze jest czas zaczac wszystko od poczatku?
tylko czy to mozliwe?
dobranoc
2008-11-07 05:06:40 skomentuj (1)
whatever
everything just blows.
nothing is going right.
and i'm not even talking about her. just everything. work, friends, mortgage, credit cards, contractors, family... and her
whatever
2008-10-22 02:44:43 skomentuj (0)
...
czemu nie mozna glowy wylaczyc jak swiatla? jedno pstryk i juz nie ma zadnych mysli.
albo jak w compie? jedno delete i wszystko jest wyczyszczone.
gdyby tylko.... i znow to gdyby...
i wczoraj wcale cie nie widzialam. r odebral mnie z pracy.
rozumiem stalo sie. sama do niego zadzwonila, bo nie chcialam zebys musiala jeszcze sie martwic zeby mnie odebrac.
twierdzisz ze jestes ok, ale do poki cie nie zobacze i sie nie przekonam ze jestes ok to sie bede martwic.
s nie poszla do pracy dzisiaj. teraz jestes z nia. ja i tak jestem w pracy wiec niby co za roznica. a jednak...
sama ci mowie jedz do niej nie zostawiaj jej samej, bo nikt nie powinnien byc sam w takiej sytuacji. zreszta i tak wiem ze bys tam byla nawet jak ja nic nie powiem. w koncu jestescie razem i jak dlugo jestes szczesliwa ja nie powiem slowa. i nie moge powiedziec, bo she is good person.
that's ok. i'll wait. i dont know how long, but i'll wait. moze nie doczekam sie nigdy, moze by bylo lepiej jak bym cie nie widziala wcale, moze by bylo latwiej, moze w koncu bym zapomniala, moze powinnas sie z powrotem do nej wprowadzic, ale ty na razie nie chcesz. nie chcesz niczego przyspieszac, nie chcesz byc ponownie zraniona. ale moge sie zalozyc, ze z koncem miesiaca bedziesz spowrotem z nia mieszkac. coraz czesciej dzwonisz do mnie ze nie wracasz do domu, coraz wiecej rzeczy zostawiasz u niej, coraz czesciej odbierasz mnie z pracy i tylko podrzucasz do domu i jedziesz do niej.
moze to i lepiej ze sie do niej w koncu przeniesiesz. moze mi bedzie latwiej, moze... too many moze...
ostatnich pare dni w pracy wlecze sie niemilosiernie. przynajmniej jak mamy urwanie glowy, to nie mam za bardzo czasu myslec. niby mamy pare niedokonczonych spraw, ale na razie nie mozemy nic z tym zrobic. czekamy na wytyczne z bostonu.
dzisiaj pracuje tylko 12 godzin. jeszcze 6 godzin przedemna. a czuje sie jakbym przepracowala z 10 a nie 6 godzin. wszystko przez to ze nie jestesmy wystarczajaco busy.
wszyscy sie mnie pytaja czy ide na halloween dance. a po co ja bede tam szla? zeby widziec ciecbie z s? nawet ty pytasz sie mnie codziennie czy sie zdecydowalam. wiem wszyscy znajomi tam beda. ale ja moge pracowac. wiesz ze nie mam jeszcze grafiku. i wiesz ze czasem wszystko zmienia sie w ostatniej chwili w zaleznosci co sie dzieje na produkcji. jak bede pracowac to do10 pm. wiem dance is over @ 1 am. i still can go after work, but again for what? poza tym mam jeszcze inne halloween party i moge isc tam, moge tez pracowac w barze, a wiem ze beda potrzebowac barmanow. it will be busy night. w tej chwili mysle ze to bedzie najlepsze wyjscie. nawet jak bede musiala pracowac, to o 10 bede juz stac za barem. przynajmniej bede zajeta i nie bede siedziec w domu i myslec, albo byc z wami i widziec cie z s. nie wiem co by bylo lepsze wiec najlepszym wyjsciem jest isc pracowac w barze.
jeszcze 6 godzin i cie zobacze. mam nadzieje ze dzisiaj nic sie juz nie stanie i mnie odbierzesz z pracy. dzwonilas do mnie i mi powiedzialas ze nie wiesz jescze co robisz. czy zostajesz w domu czy nie. ale ja jestem prawie pewna ze poejedziesz do niej i wrocisz rano jak ona pujdzie do pracy. no ale zobaczymy co bedzie.
2008-10-15 21:59:25 skomentuj (0)
???
pytan tysiace roi sie w mojej dlowie. wszystkie dlaczego to czy dalczego tamto...
i brak odpowiedzi...
a potem co by bylo gdyby...
i tez brak odpowiedzi...
staram sie nie myslec, staram sie byc zajeta caly czas, tez nie pomaga.
bo jak dlugo mozna pracowac po 70 - 80 godzin w tygodniu? i miec nadzieje, ze pracjuac 16 godzin dziennie bedzie sie wystarczajaco zmeczonym i miec nadzieje na sen.
a sen nie przychodzi. no moze na troche, ale tez nie zawiele pomaga kiedy w glowie tysiace pytan przelatuje jak pociag intercity?
i don't want to be just friend anymore.
i want to love you...
but...
przynajmniej jestesmy przyjaciolmi. bo nie wiem czy bym zniosla gdybym nie widziala cie wogole, albo wpadla na ciebie od przypadku do przypadku u znajomych czy w sklepie.
a wiem ze tak by sie stalo.
wiem, poprostu wiem.
poza tym chcem zebys ty byla szczescliwa.
some of my friends are telling me, that something is wrong with me. ze powinnam walczyc o ciebie.
but they don't realy know me. i don't want to get between you and your girl.
i can't do it. i just can't. and you'r happy with her. a to dla mnie wazniejsze niz wszystko inne, zebys ty byla szczesliwa.
maybe one day i'll get over. maybe...
ostatnich kilka tygodni zylam nadzieja, ze moze sie cos zmieni.
rozstalyscie sie. ona cie zostawila. powiedziala, ze nic do ciebie juz nie czuje.
i jak zawsze zadzwonilas do mnie.
i jak zawsze ja bylam dla ciebie, plakalas na moim ramieniu, wprowadzilas sie do mnie.
jak zawsze wysluchalam cie.
i chciaz mialam malenka nadzie, ze moze tym razem jak juz dojdziesz do sibie to bede miala szanse cos zrobic, cos zmienic, to moje serce plakalo razem z toba. po proztu nie moge zniesc kiedy jestes nieszczesliwa.
tydzien temu jak przyjechalas po mnie do pracy, jedno spojrzenie wystarczylo i juz wiedzialam ze cos sie zmienilo. na lepsze. a przynajmniej na lepsze dla ciebie.
rozpawialas z nia. zadzwonila do ciebie powiedziala ze popelnila blad, ze chce zebys do niej wrocila.
you asked me what to do.
a co ja ci moglam powiedziec? ze nie? that i love you and i want to be with you?
pomimo ze chcialam , nie moglam. po prostu nie moglam.
i want you to be happy, so i told you do what is the best for you.
wiec znowu jestem gdzie bylam. jedyne co sie zmienilo, to ze u mnie dalej mieszkasz. ze powiedzialas jej ze na razie nie wprowadzasz sie z powrotem.
tylko jak dlugo u mnie zostaniesz?
jak dlugo.....
jeszce 5 godzin pracy. dzisiejszy dzien ciagnie sie niemilosiernie...
ciekawa jestem czy jak mnie odbiezesz z pracy to czy pojedziesz zobaczyc sie z nia. w koncu teraz z nia jestes. mam nadzieje ze zostaniesz w domu i obejzymy jakis film. chociaz nie wiem czy powinnam na to liczyc.
no coz zobaczymy...
2008-10-14 23:18:32 skomentuj (0)

|
|